Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 20

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Ktoś głośno się dobijał do  drzwi. Zaspana wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Otworzyła drzwi i zobaczyłam Jane.
- Miałaś przyjść o 12.- odezwałam się zaspanym głosem. Wpuściłam dziewczynę do środka.
- Jest po 12.- odezwała się i poszła do salonu.
- Co!? Już 12?!- krzyknęłam.- Daj mi 20 minut. Zaraz do ciebie wracam.- szybko pobiegłam na górę. Zabrałam ciuchy i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, umyłam zęby, zrobiłam makijaż i uczesałam włosy.

Zeszłam szybkim krokiem na dół.- Przepraszam że tak długo.- usiadłam na sofie obok dziewczyny.
- No to o czym chciałaś pogadać?- spytała.
- Byłam wczoraj w pracy i gadałam już z Paulem. Powiedziałam mu że za jakiś miesiąc odchodzę z pracy.- zaczęłam mówić.
- Chcesz już totalnie stracić kontakt z Louisem?- zapytała.
- No nie chce, ale muszę. Był u mnie wczoraj Alex. Chce do mnie wrócić i nawet zajmować się moim dzieckiem. Dałam mu wczoraj odpowiedz.
- Mam nadzieje że dałaś mu tą odpowiedz negatywną.- odezwała się przeciętnym głosem. Nawet ma mnie nie patrzyła. Tak jakby to było oczywiste. Przez chwile się nie odzywałam. Dziewczyna na mnie spojrzała i wybałuszyła oczy- Co ty do cholery wyprawiasz?! Jesteś jakaś głupia czy co?! Chcesz sobie spieszyć życie?!- krzyczała na mnie.
- Tak będzie lepiej. Popracuje jeszcze trochę i się wyprowadzimy. Nie mogę tu zostać. Musze brać pod uwagę przyszłość mojego dziecka. Chce żeby miało ojca.- wyjaśniłam. Dziewczyna szybko wstała i pokierowała się do wyjścia.
- Najlepszym wyjściem jest ucieczka. Masz racje. Nie mogę patrzyć jak niszczysz sobie życie. Sobie i ludziom dookoła. Nie chce mi się z tobą gadać.- wyszła i trzasnęła drzwiami. Fajną mam przyjaciółkę. Nie ma to jak wysłuchanie przez nią moich problemów. Spojrzałam na swój brzuch i go pogłaskałam.
- Jeszcze ciebie mam malcu.- szepnęłam. Poszłam na górę. Posprzątałam trochę swoją sypialnie. Następnie poszłam posprzątać łazienkę. Zajęło mi to jakieś 30 minut. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Idę!- krzyknęłam. Zeszłam po schodach i udałam się do korytarza. Podeszłam do drzwi i je otwarłam. Zobaczyłam tak Louisa. Chłopak bez zaproszenia wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Podszedł do mnie i oparł mnie o ścianę. Chwycił w swoje ręce moją twarz. Wpatrywał się w moje oczy.

- Jak możesz mi to robić?- spytał nadal patrząc w moje oczy. Ja także patrzyłam w jego. One mnie hipnotyzowały. Same zmuszały do patrzenia w nie.- Jak możesz wracać do Alexa? Jak możesz rezygnować z pracy? Ze mnie? I to wszystko dlatego że zaszłaś w ciążę. Czemu mi nie powiedziałaś?- zadawał po kolei pytania. Po moich policzkach spłynęły łzy. To wszystko to robota Jane. Jestem chyba jej największą dłużniczką. Gdyby nie ona uciekłabym od tego wszystkiego. Louis przybliżył swoją twarz do mojej. Zaczął mnie namiętnie całować. Strasznie mi tego brakowało. Brakowało mi po prostu niego. Mocno przytuliłam chłopaka. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie odrywałam się nawet na chwile od Louisa. Nie miałam zamiaru w takim momencie otwierać drzwi. Zresztą Louis tak samo. W końcu gdy dzwonek zadzwonił kolejny raz podeszłam do drzwi i je otworzyła. Był tam Alex.
- Nie mam teraz czasu. Później pogadamy.- byłby głupi jakby nie zobaczył stojącego za mną Louisa. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na Tomlinsona. Poszliśmy razem do salonu. Usiedliśmy na sofię. Przybliżyłam się do niego i przytuliłam.
- Przepraszam. Kocham cię najbardziej na świecie. Nie chciałam od ciebie odchodzić, ale musiałam. Ja nie chce żeby potem pisało w gazetach że naciągnęłam cię na dziecko. Nie chce żebyś przeze mnie skończył karierę.- chłopak pocałował mnie w głowę.
- Kocham cię. Pamiętaj że to ty jesteś najważniejsza w moim życiu. Jak pomyśle że gdyby nie Jane to straciłbym ciebie i nasze przyszłe dziecko. Nawet bym go nie poznał, bo bym nie wiedział o jego istnieniu.- odezwał się.- Obiecaj mi że już nigdy nic przede mną nie ukryjesz.
- Obiecuje.- odezwałam się.- Cieszysz się że będziesz ojcem?- uśmiechnęłam się.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.- Louis mocno mnie przytulił.- Jak dowiedziałem się od Jane tego wszystkiego to byłem w szoku. Szkoda tylko że ty mi nie powiedziałaś, ale jakoś to przeżyje.- Louis zaczął mnie całować. To był wreszcie ten mój wymarzony moment. Może jednak mogłam mu od razu powiedzieć.- Kiedy się dowiedziałaś że jesteś w ciąży? To już pewne?- zadał pytania.
- W Paryżu zrobiłam test, a jak przyjechaliśmy to byłam u lekarza i potwierdził to w stu procentach. Tak więc to pewne. Możesz się jeszcze z tego wszystkiego wycofać.- chłopak zmarszczył brwi.
- Oszalałaś?- spytał.
- No mówię serio. Boje się że zniszczę ci karierę.
- Kariera tu nie jest najważniejsza.
- Musiałam chyba podjąć najtrudniejszą decyzje na świecie. Musiałam wybrać dziecko albo ciebie. Wybacz ale wybrałam dziecko.
- I dobrze zrobiłaś.- uśmiechnął się.

***

Cały dzień spędziłam z Lou. Przebrałam się w piżamę i weszłam do łóżka.
- Tomlinson chodź to wreszcie!- krzyknęłam zniecierpliwiona. Chciałam się już do niego przytulić, a go nie ma. Uśmiechnięty Louis wszedł do mojego pokoju. Zrobił głupią minę.- Kobiecie w ciąży chyba nie odmówisz?- zapytałam śmiejąc się.
- Wystarczy że tobie nigdy nie odmawiać, a co dopiero kobiecie w ciąży.- zaśmiał się. Louis rozebrał się i wszedł do łóżka. Wtuliłam się w jego tors.
- Jezu, ale mi tego brakowało.- uśmiechnęłam się. Lou pocałował mnie w głowę i przytulił do siebie. Podniosłam się trochę i zbliżyłam swoją głowę do głowy Louisa. Na jego ustach zaczęłam składać pojedyncze pocałunki. Chłopak się wyszczerzył. Po chwili wróciłam do poprzedniej pozycji.- Kocham cię Tomlinson.- odezwałam się pewna siebie.

- Też cię kocham pani Tomlinson.- zaczęłam się śmiać.
- Może najpierw się oświadcz panie T.
- To tylko kwestia czasu i będziesz moją żoną.- uśmiechnął się.
- Nie bądź taki pewny siebie.
- A co nie chcesz?- zapytał.
- Zastanowię się.- zaczęłam się śmiać.- Dobra koniec gadania. Muszę iść spać. Ostatnio dłużej śpię.- zaśnięcie nie sprawiło mi dużego problemu. Już po chwili smacznie spałam. Cały czas byłam wtulona w pana T.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Postaram się jutro napisać. ;D Mam nadzieje że jesteście szczęśliwi. Dzięki za spam pod wcześniejszym rozdziałem. XD Komentować!!! ;>

25 komentarzy:

  1. To jest genialne! Kocham kocham kocham *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się budze mam na siódmą konkurs ,wchodzę na fejsa a tu opowiadanie. Jak doczytałam to zaczęłam skakać jak idiotka.Zresztą czego mogłam się spodziewać.Oni muszą być razem.
    Podzielam opinię osoby wyżej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham to opowiadanie. Proszę o następne =-O

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochaaaaam dalej dalej !!!!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne <3 kocham tooo . Dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super Super Super no po prostu nie wieże to jest genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialne :) Proszę o następne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Extra !! Też to kocham ;33 Dalej ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. boskieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ! <333

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne , dalej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku, wiedziałam ze ona nie bd z Aleksem! Kocham kocham i jeszcze raz kochammmm.. Kiedy dalej.?

    OdpowiedzUsuń
  12. jejku, są boskie pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń
  13. DALEJ DALEJ DALEJ <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Aaa.. Ojejciu. Nie no kocham Jane. Dobrze zrobiła.
    Boski rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Twój blog został nominowany do Libster Award . więcej na :
    http://jedenkierunek-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Dalejj dzisiaj !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dalej Dalej strasznie wciąga

    OdpowiedzUsuń
  18. Daleeeeeeeeeeeej proszę <3

    OdpowiedzUsuń
  19. daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaalej!!!!!!!! napisz dzisiaj plisssss!!!!!!! <333333

    OdpowiedzUsuń
  20. SUPER czekam na nexta. to jest boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dalej ! Dzisiaj napisz ;D
    To jest świetne <33

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham to i Jane dobrze zrobiła ;3

    OdpowiedzUsuń
  23. kochana Jane ♡♡♡ coraz bardziej ją lubię xD i dobrze że Louis wziął odpowiedzialność za dziecko i obiecał że z nią bd <3

    OdpowiedzUsuń