Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

piątek, 10 maja 2013

Rozdział 11

*Następnego dnia*

Obudziłam się z okropnym samo poczuciem. Po leniuchowaniu w łóżku wstałam i poszłam na dół. Weszłam do kuchni. Zaczęłam się zastanawiać co sobie zrobić na śniadanie. W końcu zdecydowałam się na jajecznice. Po zjedzeniu śniadania poszłam do salonu. Usiadłam na sofię i włączyłam telewizję. Strasznie mi się nudziło. Usłyszałam że mój telefon dzwoni. Wstałam i szybko pobiegłam na górę go odebrać. Spojrzałam na wyświetlacz. Na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Dzwonił do mnie Zayn. Bez namysłu odebrałam.
- Hej Zayn!- odezwałam się na powitanie.
- Cześć! Wpadniesz dzisiaj do nas?- spytał.
- No mogę wpaść i tak nie mam nic lepszego do roboty.- odpowiedziałam uśmiechając się.
- To wpadnij do nas za jakąś godzinę. Ok?
- Postaram się wyrobić.- odpowiedziałam śmiejąc się. Byłam w kompletnej rozsypce.
- To do zobaczenia.
- Pa.- to były moje ostatnie słowa wypowiedziane. Rozłączyłam się i poszłam na górę. Weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Następnie pomalowałam się, uczesałam i ubrałam. Gdy już byłam gotowa, wyszłam z domu i poszłam do chłopaków. Była piękna słoneczna pogoda. Spacer dobrze mi zrobi. Nie można wszędzie jeździć autem.

Gdy doszłam do domu chłopaków uśmiechnęłam się. Zapukałam do drzwi. Po chwili otwarł je Niall. Nie mogłam się napatrzeć na jego uśmiechniętą twarz.
- Hej!- przywitałam się radośnie.
- Cześć!- chłopak wpuścił mnie do środka. Weszliśmy do salonu. Chłopaki już tam siedzieli. Obdarzyłam ich szerokim uśmiechem. Niektórzy go odwzajemnili. Lou siedział nieobecny. Tak jak poprzedniego wieczoru nawet na mnie nie patrzył.
- Przyniosę coś do picia.- odezwał się wreszcie. Wstał z sofy i poszedł do kuchni. Po krótkiej chwili gdy chłopaki zajęli się rozmową ulotniłam się do kuchni. Louis nalewał do szklanek soku. Podeszłam do niego bliżej.
- Lou.- odezwałam się niepewnie. Chłopak nawet nie odwrócił się w moim kierunku. Nadal kontynuował poprzednią czynność.- Przepraszam cię za wszystko. Rozumiem że jesteś na mnie zły. Nie dziwię ci się. Żałuję tego co ci wtedy powiedziałam. Nie myślę tak. Ja musiałam ci to powiedzieć. Nie chciałam żebyś się mieszał w całą tą sprawę z Diegiem. Poza tym on mi nie pozwolił się z wami spotykać. Zagroził mi że coś wam się stanie. Musiałam tak postąpić.- chłopak wreszcie się odwrócił.
- Nawet nie wiesz jak twoje słowa mnie zabolały. Myślisz że wszystko od tak naprawisz. Jednym słówkiem? Może jutro znowu się rozmyślisz.- chłopak obrócił się do blatu.
- Louis ale ja ciebie kocham. Chciałam cię chronić.
- Skąd wiesz że ja ciebie kocham? Może się rozmyśliłem tak jak zrobiłaś to ty.- te słowa mnie zabolały. Skrzywiłam się.
- Wiem że już do mnie nie wrócisz, ale proszę cię chociaż o przyjaźń. Zrób przynajmniej to dla mnie. Błagam. Nie chce cię stracić.- chłopak się obrócił. Podszedł do mnie.
- To wszystko dzieje się za szybko. Najpierw mówisz mi takie rzeczy, a po paru dniach coś innego.- dotknął ręką mojego policzka. Spuściłam głowę. Chłopak drugą ręką podniósł ją do góry. Patrzyliśmy sobie w oczy.- Kocham cię i nigdy nie przestanę. Tylko daj mi trochę czasu. Muszę sobie to wszystko przemyśleć.- pokiwałam twierdząco głową. Chłopak odsunął się ode mnie. Zabrał szklanki i poszliśmy do salonu. 
Zrobiło mi się smutno. Nie dziwię mu się. To co mu wtedy powiedziałam to był ogromny błąd. Mogłam to załatwić inaczej. Usiadłam na kanapie obok Nialla i Zayna.
- Oglądamy coś?- zapytał Liam.
- Może jaki horror?- zapytałam. Chłopaki przytaknęli. Wybrali jakiś film. Zrobiłam z Niellem popcorn. Usiedliśmy z powrotem na sofię. Włączyliśmy film. Film był dość straszny. Nie lubię oglądać horrorów które nawet nie są straszne. Wtedy to nie jest już horror. Pewne momenty filmu była bardzo straszne. Nie dawałam pokazać po sobie że się od czasu do czasu bałam. W połowie filmu Niall krzyknął i wyszedł z pokoju. My oglądaliśmy dalej. Po jakiejś chwili chłopak wrócił. Zajął swoje miejsce i oglądał dalej film. Po filmie zaczęliśmy śmiać się z Nialla.
- To był chyba najstraszniejszy moment, a ty tak po prostu wyszedłeś.- odezwał się Liam.
- Ten krzyk był najlepszy.- zaśmiał się Zayn. Reszta chłopaków również zaczęła się śmiać. Postanowiłam bronić mojego męża.
- Zayn widziałam jak zakrywałeś sobie oczy jak były straszne momenty.- może tak nie zrobił, ale cóż trzeba improwizować. Chłopaki znowu się zaśmiali.
- Ja!- krzyknął.- Sam widziałem jak ty przymykasz oczy. Chyba tak przez cały film.- on również kłamał.
- Że niby ja!- kłóciłam się z chłopakiem.
- Tak ty.- odpowiedział z głupim uśmieszkiem.
- Mogę ci opowiedzieć każdą sekundę filmu.- także się uśmiechnęłam.
- Nie musisz w końcu obejrzałem cały.- postanowiłam zakończyć tą głupią rozmowę. 

Poczułam wibracje telefonu. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Zdziwiłam się. Dzwonił Diego. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Czego?- zapytałam na powitanie.
- Jeżeli sądzisz że wszystko sobie skończyłaś to jesteś w błędzie.- odezwał się.
- Mój prawnik jeszcze do ciebie nie dzwonił?- spytałam. Nie miałam jeszcze żadnego prawnika.
- Myślisz że się ciebie boje?
- Powinieneś. Zniszczę twoją marną karierę. Do widzenia panu.- odezwałam się i rozłączyłam. Chłopaki mi się przyglądali.- Potrzebuj prawnika. Który chętny?- zaśmiałam się.
- Mam wujka prawnika.- odezwał się Li.
- Mógłbyś mnie z nim umówić?
- Jasne. Coś się stało?- zapytał.
- No mam mały problem, ale to nic ważnego.- wyjaśniłam. Chłopak tylko pokiwał głową. Dostałam smsa. Weszłam w niego żeby odczytać treść.
- ,,Jeżeli myślisz że będziesz mnie straszyć prawnikiem to się mylisz. W końcu coś się stanie tobie, albo tym śmiesznym chłopaczkom. Nie stawiaj się, bo tego pożałujesz.’’- skrzywiłam się. Nawet nie odpisałam. Mam gdzieś tego gnojka. Może sobie gadać co chce. Nie boje się go.
- Chłopaki ja już będę się zbierała.- odezwałam się i wstałam.
- Odprowadzę cię.- zaoferował Louis. Razem udaliśmy się w stronę drzwi wyjściowych. Wyszliśmy i poszliśmy do mojego domu. Chłopak na razie się nie odzywał.- O co chodzi z tym całym prawnikiem? Martwię się o ciebie.- odezwał się w końcu. To słodkie że go to obchodzi.
- Chce się zemścić na Diegu. Niech sobie nie myśli że będzie ze mną robił co chciał. Zniszczę go tak jak on zniszczył mój związek z tobą.- odezwałam się pewna siebie.
- Powinnaś już dawno coś z tym zrobić.
- Wiem. Jestem głupia że nie zrobiłam tego wcześniej, ale bałam się go. Jane zrobiła mi pogadankę i postanowiłam wziąć się w garść.- odezwałam się. Chłopak pokiwał głową.- Chce cię jeszcze raz przeprosić za to co wtedy powiedziałam. Ja naprawdę tak nie myślę. Chce żebyś wiedział że cię kocham.- odezwałam się niepewnie. Spuściłam głowę.
- Wiem o tym.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Następny rozdział dodam jutro albo po jutrze. Mam nadzieje że ten wam się spodobał. Dziękuje za wasze komentarze. Czekam na następne. ;> Zapraszam do obserwowania mojego bloga. ;D

4 komentarze:

  1. ojej boskie ;3 postaraj się dodać coś wieczorem <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne kontynuuj ,. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne dalej !;p

    OdpowiedzUsuń