Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

piątek, 27 września 2013

Rozdział 43

Ból był nieznośny. Był on w całej części mojego ciała. Siłowałam się z własnymi powiekami. Chciałam otworzyć oczy, ale się nie dało. W końcu się poddałam. Nie próbowałam już więcej swoich sił. Gdy wciągałam przez nos powietrze, czułam ból. Gdy chciałam się poruszyć, czułam ból. Chciało mi się płakać, ale to też spowodowałoby ból! Straciłam wszystko. Najpierw dziecko, potem chłopaka, a teraz nawet i ciało. Co jeżeli do końca życia będę tylko bezużytecznym wrakiem? Nie wrócę do pracy, nie wyjdę nigdzie ze znajomymi, nie poprowadzę nigdy nawet głupiego auta. A co jeśli nigdy już nie otworzę oczu? Co jeśli nigdy nie stanę na nogi? Nie mogę się poddać. Chce żyć! Spróbowałam otworzyć oczy. Udało się! Powieki delikatnie się uchyliły. Myślałam że zostanę oślepiona światłem, ale nic takiego się niestało. Dostrzegłam białą ścianę. Otworzyłam szerzej oczy. Nie bolało to już tak strasznie jak za pierwszym razem. Jednak jeszcze żyję. Czułam się tak jakby moje ciało oddało mi z powrotem panowanie nad nim. Przygotowana na ból delikatnie podniosłam rękę. Udało się! Może i czułam lekki ból, ale już mało co odczuwalny. Delikatnie dotknęłam swojej twarzy. O dziwo nie bolało. Dostrzegłam na swojej ręce jakieś białe rureczki. Usłyszałam ciche pikanie. Wzrokiem pobłądziłam za końcem rurki, która była przymocowana do mojej ręki. Po mojej prawej stronie było jakieś dziwne urządzenie, a obok niego kroplówka. Teraz mogłam zauważyć że byłam podłączona do aparatury. Jestem w szpitalu. W pokoju było dość ciemno. Musiało być dość późno. Jestem zmęczona tym cholernym bólem. Chce mi się spać. Jestem pod odpowiednią opieką. Obróciłam głowę w lewą stronę i o mało co nie spadłam z łóżka. W tym stanie nie byłoby szans na upadek. Na krześle obok mojego łóżka siedział Louis. A raczej spał. Co on tu do cholery robi? Czemu nie ma tu Jera albo Jane. Dlaczego on? Przecież sam powiedział że mnie nienawidzi. Dlaczego nie poszedł do domu, tylko tu śpi? Wpatrywałam się w niego bez opamiętania. Cieszył mnie jego widok. Jego twarz była taka wykończona. Nawet nie wiem kiedy znowu zasnęłam.

*Następnego dnia*

Ze snu wy budziły mnie czyjeś głosy.
- Proszę być dobrej myśli.- odezwał się jakiś mężczyzna. Nie znałam tego głosu. Powoli uchyliłam powieki, a następnie otworzyłam je do końca. Przy końcu mojego łóżka stał doktor. Bacznie mi się przyglądał.- Witamy w świecie żywych.- lekko się uśmiechnął. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to spojrzałam w bok by sprawdzić czy Louis nadal tu jest. Był. Trzymał w swoich rękach moją dłoń. Spojrzałam na jego twarz. Czyżby płakał? Nie to niemożliwe. Miał zaczerwione oczy, a na policzkach mokre ścieżki zostawione przez… łzy?
- Jak się pani czuje?- spytał doktor. Z powrotem spojrzałam w jego stronę.
- Jakby mnie przejechało auto.- wyjaśniłam cicho. Tylko na tyle było mnie stać. Mężczyzna lekko się uśmiechnął.
- Kiedy się pani obudziła?
- Wczoraj w nocy, ale zaraz po tym z powrotem zasnęłam. Byłam zmęczona bólem.- mężczyzna pokiwał głową na znak że rozumie. Zadał mi jeszcze kilka pytań, a następnie wyszedł. Zostałam sama z Louisem. Spojrzałam na niego. Przez chwile nie odezwaliśmy się do siebie.
- Dlaczego tu jesteś?- spytałam. Chłopak zastanawiał się nad swoją odpowiedzią.
- Jak dowiedziałem się że jesteś w szpitalu to od razu tu przyjechałem.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.- chłopak spojrzał na moją dłoń.
- Tak trudno zrozumieć, że…- zatrzymał się i podniósł wzrok z powrotem na mnie.- …że nadal cię kocham. Mimo tego co zrobiłaś, nadal coś do ciebie czuje.
- Co zrobiłam?- dopytywałam. Louis ciężko westchnął. Nie odpowiedział od razu.
- To dziecko…- zrobił pauzę, jakby nie potrafił wypowiedzieć następnych słów.- nie było moje.-w jego oczach pojawiły się łzy.- Ono było tego idioty. Cieszyłem się jak głupi że będę ojcem, a tak naprawdę nigdy bym nie był.
- Co ty wygadujesz?!- podniosłam głos.- To było twoje dziecko. O kim ty mówisz?- nie rozumiałam.
- O Diegu.
- Jak mogłeś uwierzyć w takie brednie? Nigdy w życiu nie poszłam z nim do łóżka. Oszalałeś już do końca?
- Nie uwierzyłbym w to gdybyś mnie w ten sam dzień nie okłamała. Nie chciałem ci tego wypominać. Ufałem ci. Po za tym chodziło o dziecko. Tak cholernie chciałem tego dziecka.
- Nadal mu wierzysz?- wzruszył ramionami.- Mogłeś ze mną chociaż porozmawiać. Czułam się okropnie wysłuchując tych wszystkich obelg.- oboje ucichliśmy.- Ile dni jestem już w szpitalu?- to pytanie nurtowało mnie od samego początku.
- To jest trzeci dzień.- wyjaśnił.- Spałaś dwa dni. Co do cholery w ogóle się stało?
- Weszłam na ulicę i potrąciło mnie auto.- wyjaśniłam spokojnym głosem.
- Chciałaś się zabić?!- podniósł głos.
- Chyba powoli stawałam się wariatką. Po naszym rozstaniu coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać. Czułam się jak wariatka. Nie wiem co by ze mną było gdyby nie Liam i Harry. Jane się na mnie obraziła i nie wiedziała co się ze mną dzieje.- wyjaśniłam mu.
- Przepraszam. To wszystko przeze mnie.
- Gdyby nie Harry nie wiem czy byłabym nadal żywa.- Podniosłam rękę na której pozostały ślady po moim spotkaniu z tym idiotą. Louis przyjrzał się mojemu nadgarstkowi, po czym pocałował filetowe ślady. Zrobił to tak delikatnie, że prawie nic nie poczułam.
- Przepraszam, że mnie nie było.- wyszeptał łamliwym głosem.
- Już dawno ci wybaczyłam.- wpatrywałam się w jego błękitne oczy. Jak cholernie mi ich brakowało.- Mógłbyś się dla mnie uśmiechnąć.- poprosiłam.
- Pod warunkiem że zrobisz to samo.- ciężko westchnęłam.
- Nie mam siły. Wszystko mnie boli, a ty każesz mi się uśmiechać. Na dodatek szantażując.- mimowolnie się uśmiechnął. Nie był to uśmiech jaki oczekiwałam, ale jak na razie mi wystarczał. Loui chwycił moją rękę i ścisnął. W tym samym czasie ktoś zapukał do drzwi. Następnie otworzyły się i zobaczyłam Jane i Jera. Dziewczyna na mój widok wpadła w złość? Nie powinna się raczej cieszyć?
- Mogłaś się zabić!- próbowała mówić cicho, ale średnio jej to wychodziło.-Czy ty w ogóle myślałaś nad konsekwencjami? Spójrz na swoje obrażenia.
- Myślisz że specjalnie weszłam pod samochód?- mówiłam spokojnym głosem. Jeremy szturchnął Jane. Ona tylko spojrzała na niego wściekłym wzrokiem.
- Odpuść ona ledwo mówi. Dopiero co się wy obudziła.- upomniał ją Jeremy. Dziewczyna go posłuchała.
- Jak się w ogóle czujesz?- spytała.
- Ledwo się ruszam.- westchnęłam.
- Mama przyjedzie dopiero jutro.- powiadomił mnie brat. Pokiwałam głową.
- Chce już wracać do domu.- pożaliłam się.
- No niestety będziesz musiała jeszcze tu zostać.
- Co w ogóle ze mną jest?
- Masz złamaną nogę i jesteś nieźle potłuczona.- Jane i Louis nie przeszkadzali nam w rozmowie.
- To dlatego jest taka ciężka.- lekko się uśmiechnęłam, tylko Jeremy się z tego zaśmiał. Spojrzałam na Louisa.- Idź do domu. Prześpij się. Spanie na drewnianym krześle chyba ci nie służy.- Loui wstał z krzesła i puścił moją rękę.
- Przyjdę do ciebie jutro.- powiadomił mnie po czym pożegnał się i poszedł.
- On tu siedzi już od kilku dni. Robił sobie chyba minimalne przerwy na jedzenie.- podsumował Jeremy. W głębi ducha uśmiechnęłam się.
- Bo ją kocha. To widać na pierwszy rzut oka. Sposób w jaki na nią patrzy jest niezwykły. Jak do niego zadzwoniłam i powiedziałam że Holly jest w szpitalu to usłyszałam cisze w telefonie. Potem już tylko pytał co z nią i w którym szpitalu leży. Przejął się.- on mnie nadal kocha. Sama nie wiem na czym stoję, ale chyba i Louis tego nie wie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Teraz już wiecie o co chodziło z Louisem i Holly. Moje pozostałe blogi: KLIKKLIK


25 komentarzy:

  1. Genialne Holly i Louis razem ♥ Czekam na next i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział. Tak się cieszę, że Lou i Holly się pogodzili ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Że też Louis w to uwierzył.. Mam nadzieję, że już wszystko między nimi będzie ok. :3
    Boski rozdział. *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny rozdział :O

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuuuudooooo ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje !!! Potrzebna dawka zyciowa garden of stories przed wyjazdem tego mi bylo trzeba ! Pisz jak najszybciej dalej to bylo super !!! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. W końcu się pogodzili ! Tyle na to czekałam , next !!<3

    OdpowiedzUsuń
  8. cuuuuuuuuuuuuuuuuudowne ! ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Nareszcie Holly i Louis!!! Rozdział przecudowny, jaaaaramsienim<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nareszcie Lou nie zachowuje sie jak idiota!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. TY ŚMIERDZĄCY LAMUSIE hahaha serio .. chciałam twoje inne blogi otworzyć sobie w nowej karcie i naciskam prawy i się wystraszyłam HAHAHA mam na full i to jeszcze słuchawki XD A ROZDZIAŁ FAJNY
    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się kiedyś tego wystraszyłam. ;P Teraz już pamiętam. ;>

      Usuń
  12. Kiedy bedzie dalej???

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyyyyyyy daaaaleeeej????

    OdpowiedzUsuń
  14. Dalej ! Kocham to opowiadanie !

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedy dalej ? kocham kocham kocham !!! Mam nadzieje, że po konca tygodnia będzie PRAWDA? *.* ZAKOCHAŁAM SIĘ W TWOICH OPOWIADANIACH ! PISZA DALEJ JESTEŚ CUDOWNA ! PISZ JAK NAJDŁUŻEJ <333

    OdpowiedzUsuń
  16. i love your blog! I live in England and I LOVE 1D! WRITE MORE!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nika dalej prooosze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. oh yeah!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. poplakalam się ♡ ale miałam nadzieję że ona go wywali ze szpitala a on będzie o nią walczył itd. xD

    OdpowiedzUsuń