Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

środa, 18 września 2013

Rozdział 41

Przeczytajcie notatkę pod rozdziałem. Ważna rzecz dla nowych czytelników!!

- Holly, otwórz drzwi.- usłyszałam spokojny i łagodny głos Harryego. Przyciągnęłam do siebie kolana i mocno je objęłam. Oparłam podbródek na kolanach i przymknęłam oczy.- Holly, otwórz.- Harry nadal mówił spokojnym głosem.
Nie odzywałam się.- Siedzisz tam od godziny.- kontynuował. Do moich uszu dotarł dźwięk dzwonka do drzwi. Olałam to i siedziałam nadal oparta plecami o drzwi. Usłyszałam oddalające się kroki. Harry chyba postanowił otworzyć. Nie długo po tym usłyszałam ponownie kroki. Tym razem dwóch osób, albo nawet więcej. Usłyszałam delikatne stuknięcie o drzwi. Prawdopodobnie ktoś usiadł opierając się o nie.- Holly, masz gości.- oznajmił głos lokatego. Kto tym razem? Nie ruszałam się z miejsca. Byłam pewna że to chłopaki, bo kto inny?- To co? Przywitasz ich?- zadał pytanie. Powoli wstałam i nacisnęłam klamkę. Harry wpadł do środka. Teraz leżał na ziemie i się we mnie wpatrywał. Na jego ustach był delikatny uśmiech.- Mogłaś uprzedzić że wychodzisz.- zachichotał.
- Wybacz.- mruknęłam pod nosem. Przeniosłam swój wzrok na mniemanych gości. Otworzyłam szerzej oczy. Przede mną stała Jane i Jeremy. Brakowało mi ich, a szczególnie tej cudownej osoby, która zawsze mi pomaga. Na jej twarzy było wymalowane zmartwienie. Szybkim krokiem podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk. Dziewczyna chwyciła moją rękę i pociągnęła mnie do sypialni, zamykając za sobą na klucz drzwi. Obie usiadłyśmy na łóżku. Jane trzymała swoimi dłońmi moje obie ręce. Wpatrywała się we mnie oczekująco.
- Powiesz mi co się stało?- zapytała spokojnie. Czy wszyscy muszą się ze mną obchodzić jak z dzieckiem? Przez chwile zastanawiałam się co się właściwie stało. Co jej mam powiedzieć? Ślepo wpatrywałam się w ziemię. Dziewczyna cierpliwie czekała na odpowiedz. Cieszyła mnie jej obecność. Może nie było po mnie tego widać, ale cieszyłam się i to bardzo. Nadal patrząc w ziemię zaczęłam mówić.
- Louis mnie zostawił.- prawie szepnęłam, ale dziewczyna doskonale to usłyszała. W oczach nabrały mi się świeżę łzy. Jedna swobodnie spłynęła po jednym z moich policzku. Zaraz po niej spłynęła druga, trzecia…
- Ale jak? To nie możliwe.- dziewczyna zaczęła się jąkać i plątać w swoich słowach. Podniosłam wzrok by na nią spojrzeć. Była nie dość że zdziwiona to jeszcze wstrząśnięta tą wiadomością. Co ją to mogło obchodzić? W końcu ma chłopaka, a jednak przejęła się tym. O chwili namysłu znowu się odezwała.- Na pewno bez powodu cię nie zostawił. O co chodzi?- spytała. Wzruszyłam ramionami.
- Sama nie wiem do końca. Diego mu coś nagadał, a ten idiotą w to uwierzył. Nie mam pojęcia co on wymyślił.- westchnęłam.
- Rozmawiałaś z Louisem?
- Żeby to raz.- powiedziałam rozpaczliwie.- Nie chce mnie widzieć. Nie chce ze mną gadać. A na naszym ostatnim spotkaniu dowiedziałam się że jestem zwykłą szmata.- zalałam się łzami na wspomnienie tego momentu. To tak cholernie bolało. Chciałam w tym momencie umrzeć. Ból był nie do zniesienia. Wszystko w środku mnie tak cholernie bolało. Samo oddychanie sprawiało mi ogromny ból. Szczęka Jane była tak szeroko otwarta że prawie uderzała o ziemie.- Nikt sobie nie zdaje sprawy jak to wszystko mnie rani. Nie chce mi się żyć. Najgorsze jest to że…- zatrzymałam się bo zabrakło mi powietrza.- że jestem bezsilna. Nie mogę nic zrobić.- Jane nic nie mówiła. Czułam się jakby już nie była tu obecna. Znowu ta cholerna samotność. To mnie już zabija! Zmieniłam się nie do poznania. Kiedyś samotność sprawiała mi radość. Cieszyłam się tym że jestem sama w domu, czy na spacerze. A teraz! Wszystko jest inne. Dziewczyna mocniej ścisnęła moje dłonie.
- Pojedz ze mną do Jeremiego. Trochę odpoczniesz. Nie będziesz sama.- jakby czytała mi w myślach. Pokręciłam przecząco głową.
- Jedzcie sami.
- Nie!- powiedziała stanowczo.- Zabierz jakieś swoje rzeczy i jedziemy.- nie chciałam z nimi nigdzie jechać. Nie chce patrzeć jak oboje są zapatrzeni w siebie. Jacy są szczęśliwi. To jeszcze bardziej dobija, a nie pomaga. Wiedziałam jednak że ona nie odpuści. Niezgrabnie wstałam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej torbę i wrzuciłam kilka rzeczy. Ciężko westchnęłam. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Jeremy siedział na kanapie z Harrym i o czymś rozmawiał. Rozmawiali prawie szeptem. Zmarszczyłam brwi gdy usłyszałam swoje imię w jednym ze zdań. Mówili zbyt cicho żebym zrozumiała całe zdania. Nie za bardzo się tym przejęłam. Rzuciłam torbę na ziemię. Obaj szybko ucichli i przenieśli swój wzrok na mnie. Jeremy wstał i zabrał moją torbę do auta. Gdy wszyscy wyszliśmy z domu Harry chwycił mój nadgarstek. Miał szczęście że nie złapał za ten bolący. Jane i mój brat poszli do auta zostawiając mnie samą z Harrym.
- Jakbyś czegoś potrzebowała to dzwoń. O każdej porze. Nie ważne czy jest dzień czy też noc.- podeszłam do chłopaka i mocno go objęłam. Stanęłam na palcach by wygodnie oprzeć na jego ramieniu głowę.
- Dziękuje ci za wszystko. Jestem ci wdzięczna.- wyszeptałam i pocałowałam jego policzek. Następnie odsunęłam się od niego i poszłam do auta. Zajęłam miejsce z tyłu. Zapięłam się pasem i oparłam się rękę o szybę. Gdy już ruszyliśmy wreszcie postanowiłam się odezwać. Panowała kompletna cisza.- Przepraszam, że niszczę wam czas wolny.- westchnęłam.
- Holly, wcale niczego nie niszczysz. Dobrze wiesz że wszyscy się o ciebie martwimy. Wyglądasz fatalnie i pewnie też tak się czujesz. Po prostu musisz o nim zapomnieć.- słowa brata bardzo mnie dotknęły. Nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa.- Holly?- głośno westchnęłam.
- Wy wszyscy jesteście tacy sami. Nie zdajecie sobie sprawy jakie to wszystko trudne. Ja dla niego chciałam poświęcić wszystko. Zrobiłabym wszystko o co by poprosił. Kochałam go najbardziej na świcie.- zatrzymałam się.- Nadal kocham.
- Znajdziesz sobie kogoś innego.- kolejne nie trafne słowa brata. Tym razem się rozpłakałam. Jane nie odzywała się ani słowem. Siedziała jakby jej tu nie było.
- Tylko że ja nie chce znajdywać kogoś innego. Nie jestem dzieckiem, Jeremy. Kocham tylko go, rozumiesz to?- wybełkotałam przez szloch. Jer chciał coś powiedzieć, ale Jane go wyprzedziła.
- Jeremy zamknij się! wcale nie pomagasz, wiesz?- upomniała go. Resztę drogi nikt się nie odzywał. Bynajmniej dopóki nie zasnęłam.

- Holly wstawaj. Już jesteśmy.- szarpnęła mnie za ramie Jane. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przyjaciółkę. Wysiadłam z auta, zabrałam swoje rzeczy i poszłam do domu Jera. Pragnęłam iść spać. Byłam tak cholernie zmęczona tym wszystkim, że czułam że zaraz padnę. Jer pokazał mi pokój, a następnie zostawił mnie samą. Weszłam do łazienki i wzięłam gorąca kąpiel. Tego było mi trzeba. Następną rzeczą jaką zrobiłam to wejście do łóżka i zaśnięcie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Co wy na to? Podoba się rozdział? Dodawajcie się do obserwatorów. O każdym nowym rozdziale informuje na tej stronie: KLIK 

18 komentarzy:

  1. No więc tak:
    Martwi mnie Holly. A Lou to debil, że uwierzył Diegu. Jeśli kocha Holly, powinien jej ufać, nie jakiemuś *......* . Coś mi mówi, że z Holl się coś stanie.. Nie wiem, śpiączka, szpital.. Ale nie samobójstwo. Diego pewnie stanie się nachalny. W każdym razie jest silną dziewczyną i wytrzyma wszystko. ;)
    Czasem myslę, że Harry podkochuje się w Stewards.. A z Jane dobra przyjaciółka ;)
    Postaraj się bardziej opisać związek Jane i Jera, bo nic nam o tym nie wiadomo.
    Roździał oceniam na 8/10.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym rozdziale będzie na pewno więcej o Jane i Jeremym. ;> I masz racje Harry podkochuje się w niej. Można to zauważyć w pierwszych rozdziałach. W jego zachowaniu. Jednak postanowił sobie odpuścić.

      Usuń
    2. to dobrze, bo by wszystko rozwalił ;/

      Usuń
  2. Kocham ♥
    To jest BOSKIE ;*
    Dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z pierwszym komentarzem nie holly bedzie miała jakiś wypadek szpital! niech to bedzie cos poważnego... tylko prosze nie samobojstwo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodaj szybko następny

    OdpowiedzUsuń
  5. Co się stało z tymi dłuuugimi rozdziałami?? ;((( Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. daleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpisuje się !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  7. Booooooski!! Coraz bardziej zaskakujesz dziewczyno ;) harry zachowal sie jak prawdziwy przyjaciel, ale co sie dzieje z lou? Daleej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam to jak bardzo ale to bardzo pocieszający brat ;---;
    Tak tak tak więcej Jera i Jane <3
    Rozdział świetny
    Czekam na next
    Życzę weny i pozdrawiam/ Julie ;***

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe!!! KOcham to opowiadanie!!!I zgadzam się z pierwszym komentarzem^^.

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny, aż czuję ból Holly ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. ... i żyła krótko i nieszczęśliwie, bo nie mogła się pogodzić z tą stratą i popełniła samobójstwo, Lou wciąż ją kochający zrobił to co ona, a Liam załamany stratą przyjaciela zerwał z Danielle i kompletnie smutny spotkał MNIE. Po jakichś 3 miesiącach wzięliśmy ślub i dorobiliśmy się 2 dziewczynek Madie i Jules, i żyliśmy długo i szczęśliwie...
    KONIEC
    PS tylko nie waż mi się tego napisać( no może oprócz ostatniego zdania:) )
    Świetnie piszesz. Wciąga jak nie wiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :*

    OdpowiedzUsuń