Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

niedziela, 27 października 2013

Rozdział 46


*Następnego dnia*

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Cóż nie ma to jak pierwszy dzień w domu. Już ktoś coś ode mnie chce. Wstałam z łóżka i chwyciłam kule. Jakoś musiałam się doczołgać do drzwi. Oby to było coś ważnego. Będą na schodach  trochę się załamałam. Te kule strasznie spowolniają moje ruchy.

- Idę!- krzyknęłam. Gdy zeszłam ze schodów poczułam ulgę. Podeszłam do drzwi i je otwarłam. Na widok chłopaka w czarny raybansach w moim brzuchu od razu odezwały się motylki. To był Louis. Czyli jedna warto było otworzyć drzwi. Odsunęłam się trochę na bok by mógł wejść. Zaprosiłam go gestem ręki do środka. Jego śliczny uśmiech świetnie zaczął mój dzisiejszy dzień. Oboje poszliśmy do salonu.
- Napijesz się czegoś?- spytałam.
- Nie dzięki. Usiądź.- wykonałam jego polecenie.
- Przepraszam że musiałeś czekać, ale na tych kulach nie da się chodzić.- skrzywiłam się.- Dzisiaj przyjechałeś?- zapytałam patrząc na chłopaka.
- Dokładnie kilka minut temu.- uśmiechnął się. Czyli pierwszą rzeczą jaką zrobił to przyjazd do mnie.
- O czym chciałeś ze mną pogadać?- spytałam.
- O nas.- odpowiedział bez wahania. Moja twarz od razu się rozpromieniła. Czyli są jakieś szanse na odbudowę naszego związku.- Ubierz się. Zapraszam cię na śniadanie. Wstałam z kanapy i jakoś trafiłam do sypialni. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam swoje najszersze rurki. Moja gipsowa noga musi się jakoś zmieścić. Usiadłam na łóżku i zaczęłam wciągać na nogi nogawki. Zajęło mi to więcej czasu niż się spodziewałam. Ważne że się udało. Następnie włożyłam bluzkę i sweter. Wstałam z łóżka chwytając do rąk kule. Zeszłam z powrotem na dół.
- Przepraszam że tak długo, ale miałam małe trudności z ubraniem się.- spojrzałam na prawą nogę i pokręciłam z dezaprobatą głową. Oboje z Louisem poszliśmy do jego auta. Zajęłam miejsce obok kierowcy i pojechaliśmy.

W restauracji było kilka osób co bardzo mi odpowiadało. Zamówiłam sobie sałatkę, a Louis naleśniki. Nie ma to jak początek dnia z osobą na której ci cholernie zależy. Nic lepszego nie mogło mnie spotkać. Patrzyłam na Louisa i po prostu się uśmiechałam. Pisał właśnie do kogoś sms’a. Wyglądał przy tym tak niewinnie. Po chwili włożył telefon do kieszeni i na mnie spojrzał. Uśmiechnął się widząc że mu się przyglądam.

- Pojedziemy później do chłopaków?- jak miło było słuchać jak wymawia słowo pojedziemy. Chodziło mu o naszą dwójkę.- Stęsknili się pewnie za tobą. Nawet nic nie wiedza o twoim wypadku.- westchnął.- Jakoś nie było okazji ich poinformować. Sam dawno się z nimi nie widziałem.
- Stęskniłam się za nimi.
- Mam to uznać za zgodę?- spytał szerzej się uśmiechając. Przyniesiono nam nasze zamówienia, a my dalej kontynuowaliśmy naszą rozmowę.
- Tak. Jeśli bym się nie zgodziła, to i tak bym pojechała, bo pewnie byś mnie namówił.- Louis się zaśmiał.
- Fakt.- zaczęłam jeść sałatkę. Nie spuszczałam z Louisa wzroku. On najwyraźniej to zauważył, bo sam zaczął się we mnie wpatrywać. Po zjedzeniu sałatki, napiłam się soku i postanowiłam zadać Louisowi długo dręczące mnie już pytanie.
- Louis, mogę cię o coś spytać?- chłopak pokiwał głową i intensywnie się na mnie patrzył.- Gdzie będziesz teraz mieszkał?- chciał coś powiedzieć, ale szybko dokończyłam swoją wypowiedz.- Zależałoby mi żebyś z powrotem wprowadził się do mnie. Poza tym większa część twoich rzeczy nadal tam jest.- mówiłam niepewnym głosem, ale pod koniec uśmiechnęłam się. Louis nie odezwał się ani słowem. Wpatrywał się w moją osobę i rozmyślał nad moimi słowami. Louis wyciągnął swoją rękę i położył na mojej, którą cały czas trzymałam na stole.
- Nie wiem co mam ci powiedzieć.- westchnął.
- Skoro już wszystko sobie wyjaśniliśmy w sprawie Diega. Chyba możemy do siebie wrócić, prawda?- wpatrywałam się w niego jak w obrazek. Na ustach Louisa pojawił się minimalny uśmiech.
- No właściwie po to się spotkaliśmy. O tym chciałem z tobą porozmawiać. Zakończmy temat Diega i nigdy do niego nie wracajmy. Udawajmy że naszego rozstania nigdy nie było, ok?- kamień spadł mi z serca. Znowu jesteśmy razem! Ja i Louis! Wstałam z krzesła, podeszłam do chłopaka i usidłam mu na kolanach. Mocno go do siebie przytuliłam.
- Nawet nie wiesz jak cholernie cieszą mnie twoje słowa.- szepnęłam do jego ucha. Louis objął mnie w tali.
- Nie muszę wiedzieć. Wystarczy że widzę.- dwoma palcami pociągnął za mój podbródek i złączył nasze usta w długi namiętny pocałunek. To była najcudowniejsza chwilą jaką przeżyłam. Miękkie i ciepłe usta Louisa dotykały moich. Tak długo na to czekałam. Czułam jak usta Louis są uformowane w uśmiech.

Zapukaliśmy do drzwi i czekaliśmy aż ktoś nam je otworzy. Nie musieliśmy długo czekać. Otworzył nam Niall. Gdy nas razem zobaczył oczy mu się szerzej otwarły. Chyba nas się nie spodziewał. Zaśmiałam się. Niall wpuścił nas do środka.
- Nie uwierzycie!- krzyknął blondyn, wchodząc do salonu. My oczywiście poszliśmy za nim. Cztery pary oczy padły na naszą dwójkę, a potem zaczęły się pytania.

- Co ci się stało?!- zapytał Malik.
- Miałam mały wypadek i złamałam nogę.- skrzywiłam się.
- Kiedy wróciłeś i czemu nie odbierałeś od nas telefonów?- zadał kolejne pytanie Liam.
- Nie chciałam z nikim rozmawiać, potem przesiadywałem u Holly w szpitalu i jakoś tak wyszło. A przyjechałem dzisiaj.- wyjaśnił Louis im.
- Co ci się dokładnie stało? jaki miałaś wypadek?- dopytywał Harry. Usiadłam na kanapie i opowiedziałam im o wszystkim.- Mogłaś do nas zadzwonić. Na pewno byśmy przyjechali.
- Nie chciałam was denerwować. Poza tym była Jane, Jeremy, Louis, moi rodzice.
- Martwiliśmy się o was.- odezwał się Liam.- Wszystko między wami już jest dobrze, prawda?
- Tak.- Louis bez żadnego wahanie odpowiedział na jego pytanie. Spojrzałam na niego i widziałam ten jego śliczny uśmiech. Jak ja kocham jak się uśmiecha.

Cały dzień spędziłam z One Direction. Oglądaliśmy filmy, zrobiliśmy sobie obiad. Strasznie mi ich brakowało. Lubię patrzeć na nich gdy się wygłupiają. Łączy ich coś więcej niż muzyka i przyjaźń. Traktują siebie jak rodzinę.  Wieczornej Louis i ja pojechaliśmy do domu. Jeszcze kilka dni temu byłam w szpitalu, a teraz wreszcie u siebie. Lou pomógł mi wysiąść z auta. Jakoś udało mi się dojść do domu. Gdy położyłam się na łóżku obok Louis, poczułam się dokładnie tak samo jak kiedyś. Wszystko wróciło do normy. Przytuliłam się do Louisa i w końcu zasnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wreszcie doczekaliście się tego momentu. ;P Louis i Holly znowu razem. :) Nie wiem kiedyś coś napisze, więc nie pytajcie. ;P

CZYTASZ = KOMENTARZ

23 komentarze:

  1. No i teraz niech żyją sobie dłuuuuugo i szczęśliwie. xd
    Zajebisty rozdział, bałam się, że Lou nie będzie chciał wrócić do Holly. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział. Bardzo się cieszę, że ta dwójka znowu jest razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział xx
    Zapraszam do mnie http://loveislikeafire-grooves.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział .weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się twoje opowiadanie. Jednak denerwujący jest fkt iż to Holly uganiała się za Louisem i go przepraszała, a to on jej nie zufał tylko posłuchał plotek Diega.

    OdpowiedzUsuń
  6. ekstra opowiadanie, super piszesz
    a takie pytanie kontynuujesz opowiadania na innych blogach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak. Jakby mogło być inaczej. ;P Ostatnio tylko miałam trochę mniej czasu.

      Usuń
  7. Zajebisty Zajebisty znów są razem <333

    OdpowiedzUsuń
  8. Boski rozdział! Nareszcie są razem ;) Kiedy będzie następny??

    OdpowiedzUsuń
  9. Też bałam się, że Lou nie będzie chciał z nią być. Jaka ulga.. ;)
    Świetne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rażące jest jak ciągle piszesz Louis / Lou. Lepiej to zamnienic na on chłopak jego z nim. Każdy skojarzy że chodzi o LouLou jak raz napiszesz jego imię

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu razem ! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Yeah! Czekałam na to bardzo długo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Awwww Holly i Lou znowu razem *-*
    Reakcja chłopców cudna xD
    Czekam na next
    Rozdział był cudowny
    Happy Hellowen ;)
    Życzę weny i pozdrawiam/ Julie ;***

    OdpowiedzUsuń