Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 57

*Miesiąc później*

Patrzyłam na duże lustro stojące naprzeciwko mnie. Widziałam w nim siebie w pięknej białej sukni. Welon swobodnie przylegał do moich pleców. Miałam ładny i zarazem delikatny makijaż.
Moje włosy spięte były w elegancki kok. Podobałam się samej sobie mimo tego że miałam ciążowy brzuch. Nie był on duży, ale jednak był. Ja widziałam dużą różnice. W lustrze dostrzegłam stojącą za mną zgrabną blondynkę w czerwonej sukience. Wyglądała w niej cudownie.
- Pięknie wyglądasz.- komplementowała mój wygląd. Uśmiechnęłam się.
- Za niedługo ty będziesz wyglądała podobnie.- stwierdziłam.- No może nie będziesz miała takiego brzucha.- zaśmiałam się. Jane podała mi rękę i wyszłyśmy z pokoju. Byłam gotowa by wyjść za mąż za Louisa. Byłam gotowa zostać jego żoną. Tej decyzji byłam pewna jak niczego innego w życiu. Kochałam go. Louis był dla mnie osobą dla której zrobiłabym wszystko. Patrzyłam na niego jak na swojego anioła, który podtrzymuje mnie bym nie upadła. To było cudowne uczucie. Przy nim czułam się jakbym była najcenniejszą i najważniejszą osobą na świecie. Dla niego właśnie taka byłam. Stanęłyśmy u szczytu schodów. Nadal u boku miałam Jane. Kilka kroków za nami szli moi rodzice i mama Louisa. Pomagali mi się przygotować. Nie obyło się oczywiście bez łez. Mój wzrok padł na piątkę chłopaków stojących na dole. Cała piątka była ubrana w czarne garnitury. Wyglądali olśniewająco, jednak mój wzrok zatrzymał się na tym najważniejszym dla mnie. Patrzył na mnie z najcudowniejszym uśmiechem na świecie. Jego wzrok nie opuścił mojej osoby nawet na chwile. Był szczęśliwy. Było to widać w jego błyszczących tęczówkach i promieniującej twarzy. Czułam jak nogi się pode mną uginają.

Stałam u boku ojca. Wszyscy patrzyli na moją osobę. Bałam się że idąc upadnę, ale mając u boku kogoś takiego jak mój tata nie musiałam się bać. Lou stał przy ołtarzu. Na jego ustach był ten sam uśmiech co w domu. Chciałam do niego podbiec, przytulić, pocałować i powiedzieć jak bardzo go kocham. Czułam że trzęsą mi się ręce. Ślub błacha sprawa, może nie dla mnie. To poważna decyzja, a ja chciałam już z nim być do końca życia i nawet dłużej. Gdy podeszłam do Louisa, tata podał mu moją rękę, a następnie odszedł. Stojąc obok swojego przyszłego męża czułam się… brak słów by opisać to magiczne uczucie. Ja i on na zawsze. To zabawne że poznanie przypadkowej osoby ma tak ogromny wpływ na dalsze życie. Poznajesz jednego człowieka i wszystko się zmienia. Twoje życie nabiera barw i chęci do bycia.


- Ja Louis biorę Ciebie Holly  za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.- Lou wsunął mi na palce obrączkę.
- Ja Holly biorę Ciebie Louisie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.- teraz to ja wsunęłam na palce Lou obrączkę.
- Ja Louis przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
- Ja Holly przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.


Gdy było już po całej ceremonii poczułam się cudownie. Byłam żoną Louisa Tomlinsona! Tak długo czekałam na ten moment i wreszcie się doczekałam. Szczęśliwe zakończenie? Jeszcze nie. Gdy dziecko się urodzi bajka dopiero dobiegnie końca.
*wyłącz piosenkę*

Siedziałam na krześle tuż obok Louisa. Wszyscy zajęli swoje miejsca.
Lou nachylił się do mojego ucha i delikatnie je musnął.
- Mogę poprosić żonę do tańca?- spytał szeroko się uśmiechając. Podałam mu swoją rękę i oboje poszliśmy na parkiet. Brunet położył jedną rękę na mojej tali, a drugą chwycił moją dłoń. Maksymalnie zbliżył nasze ciała do siebie.- Piękna pani młoda.- szepnął do mojego ucha. Uśmiechnęłam się. Oboje z Louisem wirowaliśmy na parkiecie. Brunet co jakiś czas szeptał mi coś do ucha. Tańczyłam z Lou kilka piosenek podrząd. Harry podszedł do nas i wyciągnął przed siebie rękę.
- Mogę zatańczyć z Panią Tomlinson?- spytał szczerząc się. Lou podał mu moją rękę, a sam poszedł zatańczyć ze swoją mamą.- Holly, pięknie wyglądasz. Ciąża ci służy.- powiedział.
- Sugerujesz że gdy nie byłam w ciąży byłam brzydsza?- uniosłam jedną brew. Hazz się zaśmiał.
- Nie.- stwierdził.- Po prostu jesteś jeszcze ładniejsza.
- Nie zapominaj że jestem mężatką.- zachichotałam.
- Przecież nie robię nic złego, tylko mówię.
- Odbijany.- powiedział Niall. Uśmiechnęłam się na jego widok. Tańczyłam z Niallem, Liamem, Zanyem, Harrym, Louisem i wieloma innymi gośćmi. Ślub był naprawdę udany. Każdemu się wszystko podobało. Świetnie się bawiłam przy najbliższych mi osobach.

Zmęczona weszłam do pokoju. Louis wszedł tuż za mną. Chłopak od razu znalazł się w moim pobliżu.
- Pomóc ci ściągnąć sukienkę?- spytał z chytrym uśmiechem.
- Raczej sama sobie nie poradę.- Lou odpiął mi sukienkę i pomógł mi ją ściągnąć. Nie było to takie łatwe jak się wydawało. Gdy już ściągnęłam sukienkę zostałam w samej bieliźnie, którą kupiłam specjalnie na ślub. Śliczna biała koronkowa bielizna. Spojrzałam na chłopaka, który dokładnie mnie skanował wzrokiem. Lou oblizał usta i spojrzał na moją twarz. Zrobiłam kilka kroków w jego stronę po czym namiętnie go pocałowałam.

- Zaczynamy wspólne życie, kochanie.- szepnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tak wiem że rozdział jest beznadziejny. Za niedługo dodam epilog, bo to opowiadanie dobiegło końcu.
Za niedługo będę pisała nowego bloga ze Smerfetką. Zapraszam bohaterowie już są. ;3

21 komentarzy:

  1. O Boże. Dziewczyno przez Ciebie się popłakałam.
    Krótki ale tak wprowadził mnie w nastrój jakbym to ja stała przed tym ołtarzem.
    Kocham Twoje opowiadanie. ♥
    Szkoda,że to już koniec. ;c
    No i znów płaczę. Och... ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie może być koniec! Smutam :(
    To takie piekne <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne, cudowne, świetne *_* Ojejuu wkońcu ślub. Uwielbiam takie momenty... I do tego jeszcze tak pięknie go napisałaś =) Awww

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to, ale to już wiesz! Ooo! Mój Tommo taki dorosły xd Hahaha odbija mi!

    OdpowiedzUsuń
  5. Za niedługo epilog, :o wielka szkoda. No, ale cóż wszystko co dobre kiedyś się kończy..
    Boski rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda,ze juz koniec.Cudny ten blog <33

    OdpowiedzUsuń
  7. jejjejejejejejjejejjujujjujuju CUUDOO *___*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to epilog?!? Nie!!! Ja to kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  9. oo szkoda że już się będzie kończył... naprawdę ;/
    Świetny rozdział kochana, masz ogromny talent <33
    Pozdrawiam i czekam na nn ;33

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham ! <3 szkoda że już będziesz kończyć !:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział :) I piosenka również bardzo fajna :) Uwielbiam ją:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie będę płakać, nie będę....
    Cudowny, piękny, niepowtarzalny! Jak całe opowiadanie.
    Szkoda, że już koniec.. nie lubię tego, zdecydowanie. ;c

    OdpowiedzUsuń
  13. Och czekałam na ten moment. Louis and Holly FOREVER ♥ już niedługo koniec a ja nie mogę się pogodzić :'( płacze po prostu, czekam nn i życzę weny :)
    ~Edyta

    OdpowiedzUsuń
  14. Super ;)
    Zapraszam na mojego bloga http://you-are-too-special.blogspot.com/
    Przepraszam za spam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham to opowiadanie <3 Szkoda, że już nie długo koniec :( Czekam na następny <333333

    OdpowiedzUsuń
  16. Oooo <3 od początku chciałam, żeby do tego doszło ^^ Jejciu to takie słodkie ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Awwwwww ❤💕 kochaaaaam ;D cudowny rozdział jak i całe opowiadanie ;) ajajaj czekam na nexta ;* xxx

    OdpowiedzUsuń