Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 48

* Kursywa to wspomnienia, gdyby ktoś nie wiedział. :)

*Następnego dnia*

Usiadłam na sofie i podciągnęłam kolana do klatki piersiowej. Oparłam podbródek na kolanie. Przymknęłam oczy. Próbowałam odciągnąć swoje myśli od wczorajszego dnia. Szkoda tylko że mi się nie udawało. Ciężko westchnęłam, wspominając moją wczorajszą rozmowę z Louisem zaraz po tym jak chłopaki od nas wyszli.

- Zapomniałeś chyba mi wspomnieć o malutkim szczególe. Vicky nie tylko była twoją ‘’starą’’ ale i byłą dziewczyną.- podkreśliłam ostatnie słowa. Lou siedział naprzeciwko mnie w wpatrywał się w moją twarz. Wkurzył mnie i to bardzo.- Mieliśmy mówić sobie prawdę, pamiętasz?- spytałam. Twarz Louisa nie wyrażała żadnych emocji.- Masz przede mną jeszcze jakieś tajemnice związane z tą dziewczyną?- spytałam spokojnym głosem. Chce wiedzieć czy ma przede mną jeszcze jakieś tajemnice. To naprawdę dziwne że Louis nie wspomniał że to jego była dziewczyna.
- To z nią zdradziłem cię gdy byłaś w ciąży.- powiedział to normalnym tonem. Jakby to było zwykłe codzienne wydarzenie. Zmrużyłam oczy.
- O tym tez zapomniałeś mi wspomnieć?!- podniosłam ton swojego głosu.- Mówiłeś że ledwo znałeś tamtą dziewczynę! Może jeszcze mi powiedz że jesteście przyjaciółmi!- chłopak wzruszył ramionami nie zmieniając pozycji w jakiej siedział. Przeszło mi przez myśl coś znacznie gorszego, ale postanowiłam zostawić to dla siebie. Chyba nie mogłabym powiedzieć tego na głos.
- Jesteśmy przyjaciółmi i tylko przyjaciółmi.- wypowiedział obojętny.
- O czym z nią cały czas rozmawiasz?- spytałam patrząc w jego oczy. Dopiero teraz dostrzegłam jak ciężko mu o tym mówić. Jego oczy iskrzyły się żalem i bólem.
- Ma problemy i próbuje jej pomóc.- Tomlinson i ta jego dobroć. Wzruszające.
- W czym?- spytałam marszcząc czoło. Czego ona od cholery może od niego chcieć? Nie wierzę że chodzi jej o zwykłą pomoc. Louis zorientuje się o tym gdy będzie już za późno.
- Ma problemy rodzinne.- wyjaśnił pokrótce.- Gdy byłem w Doncaster ona pomagała mi, a ja jej. Ja się pozbierałem do kupy, a ona nie. Nie mogę jej od tak zostawić.
- Pewnie!- powiedziałam z udawanym entuzjazmem.- Niańcz ją póki nie poczuje się lepiej. Wiesz co? Szczerze nie wierze w jej problemy rodzinne. Chciała znaleźć głupiego i znalazła… ciebie!- krzyknęłam w jego kierunku, po czym zerwałam się z fotela i pobiegłam na górę, zostawiając Louisa samego.

Szczerze mam już dość tych kłótni. Ciekawe jak czułby się Louis będąc na moim miejscu. On nie wie jak to jest. Jestem o niego zazdrosna. Mój telefon zaczął wibrować. Wzięłam go ze stołu i weszłam w wiadomość.

Od: Jane.
Treść: Jak się czujesz? Wszystko u ciebie ok? Może do ciebie wpadnę? ;*
Janee xx

Przeczytawszy wiadomość od przyjaciółki szybko jej odpisałam.

Do: Jane.
Treść: Jasne wpadaj, jeśli chcesz słuchać mojego ględzenia na temat tego że Louis to dupek. ;(

Od: Jane.
Treść: Wpadnę za kilka sekund. Jestem obok twojego domu. Miałam iść do sklepu, ale chyba ty jesteś ważniejsza. ;> Posłucham twojego ględzenia.

Jane nie kłamała. Po kilku minutach była już w moim domu. Lekko się uśmiechnęłam na widok dziewczyny. Na powitanie pocałowałam ją w policzek. Usiadła na jednym z końców sofy, a Jane na drugim.
- No to słucham.- odezwała się jako pierwsza. Opowiedziałam jej o mojej rozmowie z Louisem. Już po chwili wiedziała tyle samo o Vicky co i ja.- Gdzie on teraz jest?- spytała. Wzruszyłam ramionami.
- Prawdopodobnie poszedł do chłopaków.
- Ostro się pokłóciliście?- zadała kolejne pytanie. Pokręciła głową.
- Bardziej przypominało to ostrą wymianę słów.- wyjaśniłam.- Co u ciebie?- spytałam niespodziewanie. Dziewczyna zmarszczyła czoło.
- Nic nowego. W liceum dają popalić. Jest mnóstwo nauki, ale to nie zbyt interesujący temat.- podarowała mi swój śliczny uśmiech.
- Wiesz że nie o to pytam. Chodzi mi o ciebie i Jeremiego.- dziewczyna spuściła wzrok. Wodziła swoimi błyszczącymi oczami po ziemi.
- Wiem.- szepnęła.
- Jane no mów o co chodzi. Myślisz że uwierzyłam w tą bajkę o sklepie?- dziewczyna nie podnosiła na mnie wzroku. Cały czas patrząc w ziemie zaczęła odpowiadać na moje pytanie.
- Pokłóciłam się z Jeremym. Chciałam żeby przyjechał, ale on jak zwykle nie może bo pracuje. Właśnie o to się pokłóciliśmy. Cały czas tylko praca i praca.- westchnęłam. Chwyciłam jej dłoń i ścisnęłam.
- Nasi faceci to dupki.- Jane zachichotała.
- Nie zaprzeczę.- uśmiechnęła się.

*Wieczór*

Przykryłam się kocem i wtuliłam głowę w poduszkę. Oglądałam telewizor choć co jakiś czas przymykałam na chwilkę powieki. Chciało mi się spać, ale i chciałam obejrzeć ten film. Zmagałam się ze snem. Światło w sypialni było zgaszone co dodawało jeszcze większego klimatu i senności w moim przypadku. Kolejny raz przymknęłam oczy. Usłyszałam uginanie się schodów. Czyżby Louis wrócił? Nie otwierałam jednak oczy. Drzwi od pokoju cicho się otwarły, a tajemnicza osoba weszła do środka. Telewizor ucichł.
- Oglądam.- wyszeptałam nie otwierając oczu.
- Właśnie widzę.- bąknął pod nosem Louis. Westchnęłam. Chciałam dalej oglądać, ale tak strasznie mi się chciało spać. Poczułam że materac się ugina. Powoli otworzyłam oczy. Louis opierał się rękami o łóżko nachylając się do mojej osoby. Zmarszczyłam noc czując dziwny zapach. Doskonale wiedziałam co to za zapach.
- Louis od kiedy palisz?- spytałam. Miałam nadzieje usłyszeć że to tylko Zayn.

- Od jakiegoś czasu.- szepnął. Nic o tym nie wiedziałam. Wyciągnęłam rękę spod koca i przejechałam ręką po jego policzku. Jego zarost kuł moje palce. Przeszedł mnie zimny dreszcz.- Jesteś zimny.- chłopak wpatrywał się w moje oczy.
- Czemu jeszcze nie śpisz?- spytał.
- Oglądałam fajny film, ale jakiś bezczelny człowiek mi go wyłączył.– uśmiechnął się.
- Nie wiedziałem że przez zamknięte oczy coś widzisz. Będę wiedział na przyszłość.- Lou położył się obok mnie, a następnie mocno do siebie przytulił. Przykryłam go kocem.
- Zimno.- szepnęłam. Jego ciało ziębiło moje. W jego odpowiedzi usłyszałam chichot.
- A powinienem cię rozgrzać?- spytał i uniósł jedną brew. Uderzyłam go pięścią w tors. Przygryzłam dolną wargę. Oparłam głowę na jego piersi.
- Louis, twoje ubrania śmierdzą.- szepnęłam. Usłyszałam kolejny chichot.
- Wolisz żebym je ściągnął?- kolejny raz go uderzyłam, ale tym razem też się zaśmiałam. Gdy przestaliśmy się śmiać zapanowała pomiędzy nami cisza.- Kocham cię.- wyszeptał do mojego ucha.
- Aww Louis Tomlinson mnie kocha.- Lou pocałował moje czoło.- Loui wiesz że nadal śmierdzisz?- dla kogoś kto nie pali ten smród nie jest niczym przyjemnym.

………………………………………………………………………...........


Z tą Vicky miało być inaczej, ale podsunęliście fajny pomysł. Musiałam go wykorzystać. ;P Dodawajcie się do obserwatorów bloga. ;> Coraz bliżej 50 rozdziału. ;D

CZYTASZ = KOMENTARZ = MOTYWACJA

24 komentarze:

  1. Wspaniały rozdział ;) Jestem zachwycona i nie mogę się już doczekać kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :) już nie mogę się doczekać kolejnego :) świetnie piszesz i widze że nie brakuje ci cudownych pomysłów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam z zniecierpliwieniem na następny rozdział♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały,chociaż powinno być więcej akcjii , no i krótki był,ale czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział tylko szkoda że taki krótki , ale życzę weny i czekam na następny ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny <3
    A czemu nie dodałaś nic na ten z Spohie? :c
    Przecież było, że piszesz po kolei ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. cudooo <3 oni są tacy kochani,czekam na kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialne ;> jak zawsze <3
    Zapraszam do siebie ;)
    http://krople-lez-wylanych.blogspot.com/2013/11/prologue_4702.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo to chyba spodobał ci się mój pomysł, który podałam na asku? ^^
    /K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię wasze pomysły. ;> Wtedy opowiadanie nie jest tylko z moimi pomysłami. ;)

      Usuń
  10. Jak słodko. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierw kłótnia, a potem takie zakończenie.. Aww.. Słodko. :3
    Ja bym tam od niego odsunęła, nienawidzę zapachu papierosów. :/
    Boski rozdział, weny ci życzę. ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Pisz dużo kochamy twoje opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  13. heheszki Lou pali *.* Holly spotka Vicky?
    Czekam nn i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  14. Awwww Lou i Holly *-*
    Bardzo się cieszę, że nie zrezygnowałaś z wątku o Jane i Jeremym bo bardzo polubiłam ich jako parę xD
    Przepraszam, że tak późno komentuje ale szkoła robi swoje ://
    Czekam na next ;>
    Życzę weny i pozdrawiam/ Julie ;***

    OdpowiedzUsuń
  15. mam pytanko : od kiedy dziewczyna z nogą w gipsie biega po schodach ? xD chyba zaliczyłas mały fail albo ja nie zrozumiałam :) co nie zmienia faktu że opowiadanie jest po prostu zaje.biste (tak, to słowo idealnie opisuje moje odczucia xd)

    OdpowiedzUsuń